Polski rynek e-commerce po pandemii

pandemic

Gdy kolejnym tarczom antykryzysowym zwiększano numerację, zarówno samozwańczy, jak i bardziej profesjonalni dziennikarze prześcigali się w przewidywaniach, wróżbach oraz proroctwach. Które z tych informacji należy uznać za wielce prawdopodobne, a jakie już się sprawdziły? Odpowiedzią na te pytania z punktu widzenia przyszłości e-commerce zajmiemy się w dzisiejszym wpisie.

Co o sytuacji polskiego e-handlu sądzą liderzy opinii?

Jedną z bardziej trafnych i dokładnych metod scenariuszowych w zarządzaniu strategicznym jest metoda delficka, która polega na wsłuchiwaniu się w głosy ekspertów z danej dziedziny. Nasz kolejny artykuł z serii pandemicznych przewidywań powstał głównie na bazie wypowiedzi, jakie zawarto w raporcie “E-commerce w Polsce 2020”, stworzonym przez firmę Gemius. To cykliczna publikacja, która od lat jest wskaźnikiem tendencji na polskim rynku handlu elektronicznego. Jej stałym punktem są właśnie opinie ekspertów, podsumowujące ubiegły rok i wskazujące przyszłe kierunki rozwoju.

Wprawdzie badanie przeprowadzono pod koniec marca 2020 roku, kiedy Polska wraz z całym światem wchodziła w pierwszą, najgroźniejszą fazę pandemii COVID-19, to już wtedy wiadomo było, że zmiany są nieuniknione, poważne, a w wielu przypadkach dramatycznie bolesne. Jednak nie dla rynku e-commerce. Na nim panował ruch, jak nigdy dotąd. Potwierdzają to słowa Rafała Brzoski, prezesa zarządu inPostu:

W okresie pandemii wzrosło zainteresowanie zakupami spożywczymi online. Prognozujemy, że ten trend utrzyma tendencję wzrostową także po unormowaniu się sytuacji. Konsumenci się ośmielili i otworzyli na nowe, wygodniejsze kanały dostaw.

Okazało się również, że kryzysowa sytuacja aktywowała grupę nabywców jak do tej pory najbardziej opornych nowym technologiom. Wcześniej trwali w pieczołowicie utrzymywanych okopach analogowego stylu życia, lecz w końcu pękła bariera. To zdanie podziela marketing manager Przelewy24 Magda Grablewska:

Proste i przejrzyste rozwiązania nabrały jeszcze większego znaczenia. (…) Dla e-commerce jest to szansa na pozyskanie nowej, szerokiej grupy klientów. Łatwość i wygoda zakupów oraz procesu płatności stanowią tu kluczowe czynniki.

Bez względu na pandemię, rynek e-commerce i tak mógł liczyć na wzrost udziału w sektorze handlu oraz liczby kupujących (o aż o 11 p.p. w porównaniu do 2019 r.). Według innego raportu, tym razem sporządzonego przez Colliers International, przez cztery miesiące 2020 roku powstało 1,7 tys. nowych sklepów internetowych. Trudno powiedzieć, ile z nich ma szansę utrzymać się przynajmniej przez kolejny rok, więc lepiej skupić się trendach dotyczących konkretnych działań.

Najważniejsze tendencje i przewidywania na drugą połowę roku

Zniesienie obostrzeń i nadejście lata sprawiło, że wiele osób już o zdrowotnym zagrożeniu nie myśli lub robi to coraz rzadziej. Stąd powrót klientów do galerii handlowych i ulubionych punktów sprzedaży stacjonarnej. Z pewnością pierwsze dane za czerwiec i połowę lipca przyniosą odwrócenie wiosennej skłonności nabywców do wyboru e-sklepów, ale na miarodajne informacje trzeba będzie poczekać przynajmniej do jesieni.

W tym czasie warto zintensyfikować starania o zwiększenie przewagi konkurencyjnej zarówno nad rywalami ze świata online, jak i offline. Kto obronił pozycję i notował podczas pandemii wysokie przychody, powinien zainwestować nadwyżkę finansową w automatyzację procesów wewnętrznych usprawniających funkcjonowanie zaplecza logistycznego oraz dostosowanie e-sklepu do przeglądarek mobilnych. Bez wątpienia, oba aspekty będą miały decydujący wpływ na tempo rozwoju polskiej branży handlu elektronicznego w drugiej połowie szalonego roku A.D. 2020.